9/26/13 9:52 AM, autor: www.dwadozera.pl

Młodzież na pierwszym miejscu.

Młodzież na pierwszym miejscu.

Heinz Keppmann Legenda Borussii Dortmund

 

Heinz Keppmann z wizytą w Ostródzie. Fot. www.ostroda2012.pl

Heinz Keppmann z wizytą w Ostródzie. Fot. www.ostroda2012.pl

Ma już 75 lat, jednak rozbrat z piłką nożną nie wchodzi w jego przypadku w grę. Mowa o przebywającym w Ostródzie Heinzu Keppmannie, legendzie Borussii Dortmund. Wieloletni trener drużyn młodzieżowych BVB, działacz piłkarski, organizator największych juniorskich turniejów w Europie rozmawiał z portalem Dwadozera.pl. „Fenomen”, bo tak mówią o nim sympatycy Borussii, opowiadał o swoim przywiązaniu do Ostródy i Mazur, systemie szkolenia, nadchodzącym wielkim turnieju juniorskim i… Robercie Lewandows

- Heinz Keppmann – piłkarz, trener, działacz, prywatny przedsiębiorca, organizator turniejów. Po prostu „człowiek – orkiestra”! W której roli czuje się Pan najlepiej?

- Najważniejsza jest dla mnie piłka nożna. Ciężko mi wskazać konkretny okres, który byłby najbardziej istotny. Bardzo dobrze wspominam lata 1968-1984, kiedy byłem trenerem głównej drużyny juniorskiej Borussii. Przez te 16 lat wprowadziłem do międzynarodowej piłki więcej zawodników, niż wszyscy trenerzy, którzy pełnili tę funkcję do dzisiaj. Poznałem w tym okresie też wielu ludzi, z którymi jestem w fantastycznych relacjach do dziś, jak chociażby Seppa Blattera (przewodniczący FIFA – raf). Każda chwila, którą spędziłem przy piłce nożnej, jest dla mnie chyba równie ważna.

- Co sprowadza Pana do Ostródy?

- Przyjechałem tu na zaproszenie Panów Ireneusza Słowika, szefa OPB Holding i Maćka Czerkawskiego, człowieka oddanego pracy z piłkarską młodzieżą. Wyszli oni już jakiś czas temu z pomysłem zorganizowania w czerwcu przyszłego roku turnieju dla młodych, 11-letnich piłkarzy z całej Europy. Zgodziłem się im w tym pomóc. W rozgrywkach ma wziąć udział 16 drużyn, w tym kilka z zagranicy. Nie zabraknie też oczywiście młodzieży z Borussii Dortmund. Bardzo cenię sobie Ostródę i wiem, że można tutaj robić naprawdę doskonałe piłkarskie wydarzenia.

- No właśnie, Ostródę już Pan zna. Pomagał Pan przy organizacji pobytu na Mazurach drugiej drużyny Borussii. Wcześniej mówiło się o tym, że w naszym kompleksie sportowym trenować mogą podczas EURO 2012 piłkarze reprezentacji Niemiec. Co sprawiło, że zainteresował się Pan Ostródą?

- Ostródę poznałem podczas otwarcia hotelu Willa Port, gdzie spotkałem się z Gunterem Verheugenem (były komisarz ds. rozszerzenia Unii Europejskiej, honorowy obywatel Ostródy – raf). Poznałem wtedy wielu wspaniałych ludzi, z którymi przyjaźnię się do dziś. Mam do nich duże zaufanie. Postanowiliśmy, że warto pomyśleć o zorganizowaniu tutaj czegoś dużego. Jako przedstawiciel DFB (Deutscher Fussball Bund, czyli Niemiecki Związek Piłki Nożnej – raf) lobbowałem, żeby to Ostróda była dla reprezentacji Niemiec centrum pobytowym.

- Dlaczego się nie udało?

- Głównym powodem była odległość od lotniska. Rozmawialiśmy, razem z Verheugenem, nawet z prezydentem Komorowskim o możliwości lądowania piłkarzy w Szymanach. Dostaliśmy wstępną zgodę, niestety – po dwóch tygodniach otrzymaliśmy wiadomość, że wykorzystanie tego lotniska nie będzie możliwe. Według FIFA port lotniczy w Gdańsku był za daleko. Gdybyśmy dostali zielone światło na Szymany, była duża szansa, że reprezentacja Niemiec  gościłaby w Ostródzie. Wyszło jednak inaczej.

- Wróćmy do zgrupowania w Ostródzie rezerw Borussii z zeszłego roku. Kilku piłkarzy, którzy grali wtedy na Mazurach, biega dziś po boiskach Bundesligi. Jednym z nich jest Jonas Hoffmann, który zaliczył już bramkę i dwie asysty w pierwszej drużynie Borussii. Wiem, że wielu ludzi z naszego regionu go obserwuje. Co Pan o nim sądzi?

- Hofmann ma wszystko to, co charakteryzuje prawdziwego dortmundczyka. Jest zdecydowany, szybki, bardzo sprawny. Nie zastanawia się długo nad podjęciem decyzji, gra instynktownie. W ciągu ostatnich kilku miesięcy zrobił potężny skok. Wiele osób, patrząc na jego grę, może pomyśleć, że to wieloletni reprezentant kraju. Borussia, jak i reprezentacja Niemiec, będzie miała z niego w przyszłości duży pożytek.

- Oglądaliśmy na Mazurach drugą drużynę, za niecały rok przyjadą do nas młodzi kandydaci na przyszłe gwiazdy Borussii. Czy jest szansa, że zobaczymy kiedyś w Ostródzie drużynę Kloppa?

- Ten pomysł nie jest wcale taki odległy i nierealny! Możecie być dumni ze swojej bazy sportowej i z hoteli. Młodzi piłkarze Borussii byli zachwyceni warunkami, w których przyszło im trenować. Trzeba jednak wziąć pod uwagę to, że wiele miast chciałoby gościć u siebie naszą pierwszą drużynę. Myślę jednak, że Ostróda nie miałaby problemu ze ściągnięciem do siebie na zgrupowania nieco mniej znanych drużyn z Bundesligi.

- Przez wiele lat zajmował się Pan prowadzeniem drużyn młodzieżowych.  Nie ma różnicy między polskim a niemieckim 5-latkiem, są ulepieni z tej samej gliny. Dlaczego więc tak wielu Niemców gra w najlepszych klubach świata, a Polacy nie odnoszą tylu sukcesów?

- Na pewno nie jest tak, że w Niemczech mamy więcej utalentowanych zawodników niż w Polsce. Choć nie znam polskiej piłki tak dobrze, jak niemieckiej, to powiedziałbym, że głównym powodem takiego stanu rzeczy jest system szkolenia. W klubach Bundesligi szkółki juniorskie stawiane są na pierwszym miejscu. Zespoły ściągają znanych trenerów dla młodzieży i płacą im duże pieniądze za szkolenie dzieciaków. W polskich drużynach dzieci są często marginalizowane i spychane na dalszy plan.

- Co trzeba w takim razie zmienić w polskiej piłce?

- Już na takich turniejach jak ten, który organizujemy w Ostródzie, widać, którzy młodzi piłkarze mają „papiery” na granie. Takie diamenty trzeba szlifować od najmłodszych lat. Nie można mówić o 20-letnim piłkarzu, że jest utalentowany. Zawodnik w tym wieku powinien już być ukształtowanym graczem, który wnosi wiele do pierwszej drużyny w swoim klubie. Talent ujawnia się bardzo wcześnie, wręcz rzuca się w oczy. Kilkulatek, który wyróżnia się na tle rówieśników, musi być od najmłodszych lat pod baczną obserwacją trenerów. Powinien mieć też możliwość uczenia się od najlepszych, więc nie można robić młodym zawodnikom z prowincji problemów z przechodzeniem do mocniejszych klubów.

- Skoro już o zmianach drużyn mowa. Polskimi portalami piłkarskimi wstrząsnęła wiadomość o oficjalnym transferze Lewandowskiego do Bayernu. Robert ma podpisać kontrakt w styczniu. To dobra decyzja? 

- To nie jest droga, którą wybrał Lewandowski. Tak prowadzą go jego menadżerowie. Ci panowie to, nie boję się tego powiedzieć, najgorsze co może być w futbolu. Im nie chodzi o dobro zawodnika, o jego stabilizację. Jedyne na czym im zależy, to pieniądze, które sami mogą zarobić na transferze czy spekulacjach.

- A sam Lewandowski? Poradzi sobie w Bayernie?

- Nikt nie mówi negatywnie o tym, że Robert chce przejść do dobrego zespołu. Czy wyjdzie mu to na dobre – tego nie wiem. Może mieć problem z graniem w podstawowym składzie. Wierzę jednak, że sobie poradzi. Robert to świetny piłkarz, ma dobry charakter i może być idolem, wzorem do naśladowania dla młodzieży. W przeciwieństwie do jego menadżerów.

- Na koniec pytanie niepiłkarskie. Co sądzi Pan o samej Ostródzie, o Mazurach?

- Jestem tym regionem zachwycony! Mazury mają w Niemczech naprawdę wysokie notowania. Mówi się o nich wiele, ale dopiero, gdy ktoś zobaczy na własne oczy te tereny, jest w stanie poznać ich magię. Ostróda jest również wyjątkowa. Nie ma takich miast w Niemczech. Ktoś, kto zobaczył to miejsce, na pewno chętnie będzie tu wracał. Gdy znajomi pytają mnie o Polskę, to zawsze zachęcam ich do odwiedzenia Ostródy. Czuję się tu prawie jak w domu!

 rozmawiał raf

źródło: www.dwadozera.pl  polecamy tę stronę